Herbaciarnia Esencja z Gliwic


Z nieukrywaną przyjemnością, po kilkumiesięcznej przerwie miałem możliwość odwiedzenia kolejnej już gliwickiej herbaciarni - Esencja, znajdującej się przy ulicy Bednarskiej 8 w niedalekiej odległości od pięknego rynku, który w okresie świąteczno-noworocznym zyskuje „blasku”, co można zaobserwować na poniższej fotografii. Z całą pewnością warto zobaczyć to miasto, łącząc np. zwiedzanie z wizytą w jednej z dostępnych herbaciarni. W tym momencie chciałbym oczywiście polecić Wam mapę Herbaciane Podróże po Polsce, gdzie znajdziecie dokładne lokalizacje miejsc pełnych herbaty. Jeśli plany ułożą się po mojej myśli niebawem mapa będzie poszerzana także o herbaciarnie znajdujące się poza granicami naszego kraju.


Wracając do bohatera dzisiejszego posta, zachowując pewien schemat zacznę od opisu, jak i subiektywnej oceny wnętrza herbacianego przybytku. Przede wszystkim lokal usytuowany jest na uboczu, w zaułku, co pozwala na stworzenie cichszego, spokojniejszego klimatu, ogromny plus w miejskim zgiełku. Przekraczając próg po lewej stronie zauważymy ladę, za którą prócz miłej obsługi znajdziemy spory wybór herbat. Na prawo rozlokowano stoliki pooddzielane parawanami (odrobina prywatności na niewielkiej przestrzeni) oraz trzy kilkuosobowe boksy, które przez rozwieszone u wejścia zasłony umożliwiają odseparowanie się od ogółu. Podążając korytarzem na wprost od drzwi wejściowych znajdziemy jeszcze dwie duże loże. Wszystko utrzymane w orientalnym klimacie, a na szczególną uwagę w moim odczuciu zasługuje bambusowy sufit.


Tradycyjnie wybór herbat niezwykle trudny na niestety krótki, bo tylko dwugodzinny pobyt. Zbyt wiele dostępnych opcji, co oczywiście jest zaletą herbaciarni. Koniec końców skusił mnie London Fog (połączenie herbaty Earl Grey, mleka i słodkiego syropu waniliowego) oraz czarna herbata Golden Yunnan FOP. Natomiast żona postanowiła wypróbować herbatę po hassańsku, w skład której wchodzi czarny kolor herbaty, kardamon i cukier. Nie zabrakło również słodkiego dodatku w postaci korzennych ciasteczek oraz pysznych orzeszków ziemnych w karmelowej polewie. Wrażenia:
- London Fog – przewaga mleka, które zdominowało smak, troszkę przykrywając Earl Grey’a
- Golden Yunnan FOP – wyczuwalna goryczka, ściągająca, delikatne nuty kwiatowe, wyśmienita
- herbata po hassańsku – mocna, pozostawiająca delikatny, pikantny posmak, spora dawka słodyczy


Docenić należy także przystępność cen oferowanych produktów, co w świecie podwyżek, panującej wciąż inflacji nie jest czymś oczywistym. Wiele firm działających przez lata nie wytrzymało rosnących z miesiąca na miesiąc kosztów utrzymania. Herbaciarnia Esencja to miejsce, do którego przy najbliższej okazji z chęcią powrócę. Szeroki wybór herbat, dobra muzyka, gry planszowe i miła obsługa są dobrym magnesem, by ponownie ją odwiedzić. Czy mieliście już okazję sprawdzić tę gliwicką herbaciarnię? Jakie wrażenie na Was zrobiła? Herbaciane Podróże polecają się również w mediach społecznościowych, a dokładniej rzecz ujmując na Facebook’u i Instagramie.



Komentarze