Herbata na przestrzeni wieków stała się podstawowym składnikiem codziennej diety większości ludzi na świecie. Spożywamy ją podczas posiłków, w postaci ciepłej lub mrożonej, w chłodne zimowe wieczory, czy w upalne letnie dni. Do wyboru mamy, aż sześć ogólnodostępnych barw o przeróżnych "modyfikacjach" i sposobach przygotowania. Biorąc pod uwagę nasze doświadczenia, przyzwyczajenia, zdajemy sobie sprawę, że herbaciany napar niesie w swym składzie wspaniałe elementy wspomagające funkcjonowanie organizmu. Istnieją jednak przypadki, w których to herbata wpływa na nas w sposób niekorzystny, a mianowicie w czasie ciąży. Dlaczego się tak dzieje i czy każdy kolor wykazuje niepożądane skutki?

Chcąc zgłębić to zagadnienie często sięgamy po zasoby internetowych stron czytając kilka bądź kilkanaście opinii różniących się od siebie, niektóre nawet stworzone są w sposób kategoryczny, straszący czytelnika przed jakimkolwiek herbacianym naparem. Czy słusznie? Składnikiem herbaty wokół którego rodzą się kontrowersje jest kofeina, substancja pobudzająca pracę naszego organizmu. Tak naprawdę ilu naukowców tyle opinii, jednakże za wyznacznik można uznać wyniki badań sprzed paru laty, które określają odpowiednią dzienną dawkę kofeiny na poziomie 300 mg, co daje w przybliżeniu trzy do czterech filiżanek herbacianego naparu. Powyższa wartość została zatwierdzona, jako optymalna, bezpieczna przez Światową Organizację Zdrowia (WHO). Nie mniej, bardziej restrykcyjni badacze w swych publikacjach obniżającą ową granicę do 200 mg na dobę.


Znając zalecane granice spożycia kofeiny, warto wspomnieć o wartościach tej substancji wśród liści krzewu herbacianego, jak również w przygotowanych z nich naparach. Kluczową rolę w przypadku liści odgrywa ich wiek, dlatego też młodsze tzw. pączki u samego szczytu łodygi posiadają największe jej stężenie określone na ponad 6%. W kolejnych warstwach obserwujemy znaczny spadek ilości dochodzący do 2,5% - 2,7% w czwartym rzędzie. Poziom kofeiny znajdującej się w naparach na bazie sześciu herbacianych barw przedstawia zamieszczona poniżej tabela. Należy jednak pamiętać, że duże znaczenie ma czas parzenia suszu, im dłużej pozostawiamy liście herbaty w wodzie, tym w gotowym napoju owej substancji jest więcej.
Możliwe skutki uboczne nadmiernego spożywania herbaty w trakcie trwania ciąży objawiają się w postaci obniżenia wagi u nienarodzonego jeszcze dziecka oraz zmniejszenia obwodu jego główki. Występowanie czynników takich jak choroby serca, różnego rodzaju wady wrodzone, czy poronienia często łączone ze spożywaniem kofeiny nie zostały jednoznacznie potwierdzone, prowadzone badania z pewnością rozjaśnią nam prędzej, czy później te zagadnienia. Ling-Wei Chen, adiunkt National Taiwan University oraz National University of Singapore w wynikach swych badań stwierdza, iż kofeina przedostaje się do łożyska gromadząc się w tkankach, wynikiem czego ulega zwiększeniu tempo bicia serca płodu oraz anomalie jego rytmu.

Herbata jest znana i pijana od stuleci, swego czasu uznawana wręcz za środek leczniczy, ukazuje się nam od nieco innej strony w świetle ostatnich kilkudziesięciu lat badań. Moim zdaniem we wszystkim trzeba zachować umiar, warto stosować się do proponowanych nam dziennych limitów spożycia kofeiny, lecz nie można z niczego rezygnować. Herbaciany napar niesie w swym składzie również elementy korzystnie na nas wpływające, nie zapominajmy o tym. Jak Wy uważacie? Może macie własne spostrzeżenia nieujęte w tym wpisie? Zapraszam serdecznie do przesyłania Waszych myśli za pomocą sekcji komentarzy oraz do odwiedzenia Herbacianych Podróży na FB.


Komentarze