UPRAWA WŁASNEJ HERBATY - TRUDNE POCZĄTKI


W pierwszym z cyklu poście opowiadającym o uprawie własnej, parapetowej herbaty, przybliżyłem, jak w teorii, według ogólnych zaleceń powinno wyglądać sadzenie i pielęgnowanie Camellia sinensis od nasionka do pięknego herbacianego krzewu. Niestety teoria, teorią, a rzeczywistość w dość brutalny sposób weryfikowała moje oczekiwania względem dwóch doniczek pełnych nadziei na powodzenie całego przedsięwzięcia. W dniu dzisiejszym chciałbym Wam opisać, jak naprawdę wyglądała droga, jaką trzeba było przejść wraz z herbacianymi nasionkami.


Zacznę od momentu zakupu dwóch pierwszych nasion, określanych przez sprzedawcę jako nasiona duże i świeże, gdzie z pewnością po upływie około miesiąca przyniosą oczekiwany efekt w postaci rozwinięcia się wpierw jednego listka, a w dalszych latach dużego, pięknego krzewu. Wszystko zostało przygotowane w odpowiedni sposób, wyprażona ziemia, temperatura, nasłonecznienie oraz idealne nawadnianie (wilgotność gleby była sprawdzania przeze mnie 2 razy dziennie, by było tak jak winno być). Niestety po upływie 30 dni od momentu posadzenia nasion, nic nie wskazywało na to, by miały się rozwijać. Kolejne 15 dni nie przyniosły żadnego rezultatu, więc postanowiłem wyciągnąć nasiona z ziemi. Po wstępnym ich oczyszczeniu, można było w 100% stwierdzić, że nie ma mowy o jakimkolwiek rozkwicie, na żadnej z dwóch łupin nie było widać choćby najmniejszej ryski. Po rozłupaniu nasiona okazało się, że są po prostu zupełnie puste.


Pomimo pierwszego niepowodzenia oraz 1,5 miesięcznej straty czasu, nie poddałem się i postanowiłem po raz wtóry zakupić nasiona, oczywiście tym razem od innego sprzedawcy. Podobnie jak w pierwszym przypadku i w podobnej cenie, po zapewnieniach jak wyżej, że to świeże, prawie już pękające nasiona (zamieszczono nawet zdjęcie owych pękających nasion), których po dostarczeniu do domu, było w opakowaniu, aż 8 sztuk. Jednakże, również tym razem niestety zapewnienia swoją drogą, a realia swoją, ponieważ żadne z otrzymanych nasion nie było nawet delikatnie pęknięte. W zupełności nie wskazywały na ich niechybny wzrost. Nauczony doświadczeniem z pierwszej nieudanej próby, postanowiłem rozłupać wszystkie, a uzyskany wynik można uznać za, co najmniej zaskakujący, jedynie 3 z 8 nasion nie były zgniłe, bądź puste. Natomiast z tymi „dobrymi” trzema nasionami także coś było nie tak, ponieważ przez swą miękkość, delikatność praktycznie rozpadały się w dłoniach. Aczkolwiek mimo wszystko postanowiłem je zasadzić, spełniając wszystkie konieczne do tego warunki. Po upływie analogicznego czasu, jak przy pierwszej próbie, nie widząc żadnych postępów, postanowiłem je odkopać. Efektem kolejnego 1,5 miesiąca oczekiwania, był wielki żal, przygnębienie, ponieważ wszystkie zakopane nasiona po prostu się rozpadły, nie zostawiając już żadnych złudzeń.


Po dwóch druzgocących porażkach z udziałem nasion, postanowiłem ominąć proces wzrostu rośliny, na którym mi tak bardzo zależało i  zakupić dwie przepiękne około 2-letnie sadzonki, które uświetniają dzisiejszą opowieść za pośrednictwem załączonych zdjęć. Przez najbliższy tydzień, może nawet dwa tygodnie będą się aklimatyzowały w nowym otoczeniu. Natomiast po tym okresie zostaną przesadzone do ich docelowych doniczek na najbliższe dwa lata (rozwinięty krzew należy przesadzać co 2 lata). Jestem pełen nadziei, że nic nieprzewidzianego i niespodziewanego się nie wydarzy, jak to mówią "do trzech razy sztuka". Na jednym z mini krzewów zauważyłem dwa małe zaczątki przyszłych pięknych, białych kwiatów.

Uprawa własnej, parapetowej herbaty nie jest tak prosta, jak mogłoby się nam wydawać. Zastanawiam się, w jaki sposób sprzedawcy przechowują oferowane klientom nasiona, że aż tak duży odsetek nie nadaje się w ogóle do użytku. W tym miejscu pojawia się pytanie do czytelników, czy znacie wiarygodne źródła, z których można zakupić herbaciane nasiona? Wasze propozycje z pewnością będą dla wszystkich zainteresowanych uprawą swojego herbacianego krzewu pomocną wskazówką. W moim przypadku, na chwilę obecną, nie pozostaje nic innego jak cieszyć się pięknymi sadzonkami i ich rozwojem. Zapraszam serdecznie do dzielenia się swymi doświadczeniami i spostrzeżeniami za pośrednictwem sekcji komentarzy oraz FB.

Komentarze