Suszone koszyczki kwiatowe, gotowe do parzenia.

Rumianek (łac. Matricaria), bohater dzisiejszej podróży, jest rośliną pospolicie rosnącą, przez niektórych uważaną wręcz za niepotrzebny chwast. W środowisku naturalnym występuje m.in. w Europie, Azji, czy Australii. Pośród europejskich państw zagościł także w kraju nad Wisłą. Uwielbia nasłonecznione miejsca, dlatego też możemy go spotkać w takich miejscach jak łąki, polany, czy nieużytki rolne rozsiane po całym kraju. Osiąga rozmiary od 15 do nawet 50 centymetrów, charakteryzując się pięknymi biało-żółtymi kwiatami, przypominającymi stokrotkę. W życiu codziennym funkcjonuje wiele nazw bardziej, lub mniej używanych, opisujących tę samą roślinę, takich jak rumianek lekarski, rumianek apteczny, marunka, czy kamelka.

Najbardziej oczywistym i zarazem najpopularniejszym zastosowaniem marunki, jest zielarstwo i ziołolecznictwo, gdzie używa się koszyczków kwiatowych tej rośliny, zrywanych w momencie ich zakwitnięcia. Na sklepowych półkach znajdziemy rumianek już wysuszony i przygotowany do parzenia, a także olejki eteryczne wspomagające nas w walce z zapaleniem dziąseł oraz infekcjami dręczącymi gardło. Z dobroczynnych składników tej rośliny korzysta również przemysł kosmetyczny. Wśród oferowanych produktów zawierających w swym składzie kamelkę, możemy znaleźć m.in. płukanki do jasnych włosów, szampony, żele, toniki, mleczka, pasty do zębów, czy nawet w płynach do kąpieli. Coraz częściej pojawia się również w naszej kuchni, dzięki temu, że jest rośliną całkowicie jadalną. Myślę, że śmiało można użyć go do dekorowania potraw, przygotowywania sałatek, czy nawet zup.

Przepyszny, jakże delikatny napar.

Rumianek w swym "CV" może pochwalić się ogromem właściwości, także tych zdrowotnych, korzystnie wpływających na nasz organizm. Na początek warto wspomnieć o jego działaniu przeciwzapalnym. Świetnie nadaje się przy zapaleniu spojówek, łagodząc niepożądane skutki, przy powstałych ranach zapobiegając rozwinięciu się stanu zapalnego oraz przyspieszając proces ich gojenia, podczas przeziębienia, infekcji dróg oddechowych (w postaci inhalacji) wspomagając nas w walce z nadchodzącą chorobą. Wykazuje właściwości uspokajające, wyciszające nasze zszargane nerwy, pozwalając się zrelaksować i odprężyć. Dodatkowo bierze udział w utrzymaniu prawidłowego poziomu cukru we krwi, jak również  działa przeciwgrzybiczo i przeciwbakteryjne. Reguluje pracę układu pokarmowego ułatwiając pracę jelit oraz trawienia, przy tym łagodząc skurcze mięśni gładkich. Jest źródłem m.in. witaminy C, flawonoidów, soli mineralnych, czy garbników. Zawarty w rumianku olejek eteryczny, jest przeciwalergiczny, a w formie płukanek do jasnych włosów niweluje łupież. Niestety działa także wiatropędnie, co nieszczególnie jest przez użytkowników tej rośliny pożądane.

Przeciwwskazania względem rumianku praktycznie nie występują, jest on w wysokim stopniu tolerowany przez ludzki organizm. Jednakże mogą pojawić się u niektórych osób alergiczne odczyny podczas kontaktu przygotowanego naparu ze skórą człowieka. Warto pamiętać o tym, że nadmierne spożywanie może kolidować z niektórymi przyjmowanymi lekami, dlatego też warto skonsultować się z lekarzem.

Parzenie rumiankowego suszu, wino odbywać się przegotowaną wodą o temperaturze między 95, a 96 stopni Celsjusza (zaraz po zagotowaniu), natomiast czas potrzebny do przygotowania naparu oscyluje w granicach od 5 do 9 minut. Oczywiście przed spożyciem należy oddzielić pozostały susz od gotowego napoju. Po wykonaniu uprzednich czynności, ukazuje się nam napar o delikatnej, jasnożółtej barwie, który możemy osłodzić według indywidualnego upodobania. W smaku i aromacie pojawia się lekka słodycz i swoista delikatność, zupełnie inaczej niż w przypadku innych ziół.

Mając na uwadze, jak wiele drogocennych właściwości jest wstanie rumianek przekazać naszemu organizmowi, serdecznie polecam korzystanie z tych dobroci za pośrednictwem przepysznych naparów. Jeśli macie własne doświadczenia z kamelką, propozycje przygotowania, czy wykorzystania, zachęcam do podzielenia się z nami swymi przemyśleniami za pomocą sekcji komentarzy, adresem e-mail: sebastianbajer@epoczta.pl lub na FB.

Komentarze