CZYM NABIERAĆ HERBACIANY SUSZ?


W dniu dzisiejszym chciałbym przedstawić Wam niewielkich rozmiarów szufelkę, bez której nie wyobrażam sobie tak prostej czynności jaką, jest nabieranie herbacianego suszu. Pozwala ona w efektywny i zarazem efektowny sposób zaczerpnąć każdy ogólnodostępny rodzaj herbaty bez niepotrzebnych strat. Łopatka, o której mowa może być wykonana m.in. z drewna, bambusa, czy metalu, w różnych wariantach wielkościowych. Zakup szufelki nie sprawi nam większego kłopotu, ponieważ znajdziemy ją nie tyko w sklepach z herbatą, ale także  poprzez aukcje internetowe, bądź sklepy prowadzące sprzedaż sprzętu gospodarstwa domowego. Zdarza się również, że taki przyrząd, zostaje dołączony do naszego zakupu herbaty, ziół, czy np. yerba mate w postaci gratisu do złożonego przez nas zamówienia. 

W przypadku mocno zmielonych herbat, czy ziół korzystanie ze zwykłej łyżeczki nie przysporzy nam kłopotu, gdyż połamane liście są często króciutke, przez co stabilniejsze. Jednakże istnieje ogromna szansa rozsypania zaczerpniętego suszu. Właśnie w tym miejscu przychodzi z pomocą bohater dzisiejszej opowieści. Dzięki zawiniętym w górę bocznym ścianką ewentualne szanse wysypania zostają w znaczący sposób zminimalizowane.


Herbaty o dużych zwijanych liściach w moim przekonaniu całkowicie nie nadają się do nabierania standardową łyżeczką, najczęściej od razu po nałożeniu herbaciany susz spada z powrotem do pojemnika, z którego go wzięliśmy, albo co gorsza obok niego, na ziemię. Podobna sytuacja ma miejsce z dodatkami do herbaty, niejednokrotnie spotykamy się z dużymi kawałkami owoców, przypraw, czy dołączonymi do zakupionej przez nas mieszanki kwiatami z trudem mieszczącymi się w tradycyjnej łyżeczce. Ratunkiem w tym przypadku jest właśnie owa łopatka, dzięki której możemy być pewni, że susz herbaciany już nigdy się nam nie wymknie.

Nie ulega wątpliwości, że ten z goła niepozorny nabierak w znacznym stopniu ułatwia wykonywanie, jakże niezbyt poręcznej czynności jaką jest niewątpliwie nabieranie herbacianego suszu i nie tylko. Czy korzystacie z podobnego rozwiązania, a może macie własne, sprawdzone sposoby? Serdeczne zapraszam do przesyłania swych przemyśleń za pośrednictwem sekcji komentarzy lub na adres e-mail: sebastianbajer@epoczta.pl.

Komentarze