COLD BREW - ALTERNATYWNA METODA PARZENIA HERBATY

Darjeeling FF metodą parzenia na zimno.

Wielkimi krokami zbliża się letni, wakacyjny czas, w którym to otaczająca nas temperatura powietrza wzrasta, mogąc osiągnąć wysokie wartości. Pewnie zastanawiacie się, co to ma wspólnego herbatą? Już wyjaśniam. Naturalnym jest, że by napić się pysznej, dobranej pod nasze gusta herbaty, musimy wpierw zaparzyć herbaciany susz, zalewając go zagotowaną wodą, o wartościach stopni Celsjusza adekwatnych do rodzaju herbaty i przez kilka minut trzymać pod przykryciem do momentu osiągnięcia pożądanego smaku i aromatu. Gorące, czy nawet ciepłe napary w upalny czas nie przynoszą tyle radości, czy ulgi, co szklanka zimnej, czy wręcz lodowatej cieczy, przez co herbata jest porzucana na poczet innego rodzaju napojów.

Przygotowany do zalania susz.

W tym miejscu z pomocą przychodzi znany światu od wieków sposób przygotowywania kawy, zaadaptowany na herbaciany grunt. O czym mowa? Chodzi oczywiście o cold brew, czyli parzenie metodą na zimno. Sposób ten wywodzi się z Japonii, zakłada on zalewanie herbacianego suszu przefiltrowaną wodą o temperaturze pokojowej i włożeniu do lodówki na 12 godzin. Jest to czas maksymalny, zalecany, natomiast niektóre herbaty zaparzają się krócej, np. czarna herbata Darjeeling osiąga ideał między 6, a 8 godzin.

Wielu z Was mogłoby w tym miejscu pomyśleć, przecież wystarczy zaparzyć w tradycyjny sposób herbatę i ją ostudzić! Słuszność jest jak najbardziej po Waszej stronie, jednakże podczas tej metody parzenia, w przygotowanym napoju pierwsze skrzypce zaczynają odgrywać te nuty smakowe użytego suszu, które podczas parzenia na gorąco są słabiej wyczuwalne np. nuty kwiatowe (herbata czarna Darjeeling). 

Napar po 7 godzinach parzenia.

Dzieje się tak dlatego, że w przeciwieństwie do tradycyjnego parzenia, do wody z suszu przedostaje się mniej składników odpowiadających za cierpki, lekko gorzkawy smak, za który odpowiadają zawarte w liściu garbniki, a także sama teina. Dzięki temu uzyskany napar może zachwycić nas swym subtelnym, delikatnym, łagodniejszym smakiem.

Nie musimy również martwić się, że przez cold brew nasza herbata na zimno traci swoje drogocenne walory zdrowotne, ponieważ z przeprowadzonych do tej pory badaniań w tym temacie wynika, że 12 godzinne parzenie herbacianego suszu w zimnej wodzie jest równoznaczne z 5 minutowym parzeniem tradycyjnym. Dlatego też dobrze nam znane i lubiane polifenole zawarte w herbacie są w niej cały czas obecne.

W kwestii samego rodzaju herbaty, polecam herbaty liściaste o dobrej jakości, które kryją w swym suszu o wiele więcej wspaniałych nut smakowych niż jakakolwiek inna użyta do tego herbata ekspresowa. W parzeniu na zimno wśród ogólnie nam znanych i dostępnych kolorów, świetnie sprawdza się kolor czarny, czerwony, biały, niebieski, czy zielony.

Nie pozostaje nic innego jak delektować się
przepysznym naparem.

Stosunek użytej do przygotowania herbaty względem wody winien wynosić 1,5 razy więcej niż jest to potrzebne w przypadku parzenia tradycyjnego, na ciepło. Dokładne określenie ilości nie jest możliwe, ponieważ proporcje mogą się różnić między poszczególnymi kolorami, a nawet w obrębie jednego koloru, aczkolwiek można przyjąć proporcję 2 łyżeczek suszu na 1 litr wody. Oczywiście przed spożyciem należy oddzielić liście od naparu.

Na zamieszczonych w tym poście zdjęciach można zobaczyć efekt parzenia na zimno, wspomnianej powyżej czarnej herbaty Darjeeling. Wodę uprzednio zagotowałem i wystudziłem, po zalaniu suszu włożyłem dzbanek do lodówki i odczekałem 7 godzin. Muszę przyznać, że smak powstałego napoju jest wspaniały, przepyszny, delikatny oraz orzeźwiający. W smaku nuty kwiatowe wiodą zdecydowanie prym, natomiast po spożyciu pozostaje na języku przyjemny ziołowy posmak.

Z całego serca polecam tę metodę parzenia herbacianego suszu, można spróbować dobrze nam znaną herbatę w całkiem nowej odsłonie. Może macie jakieś swoje doświadczenia z cold brew? Serdecznie zapraszam do przesyłania Waszych opinii, rad, czy pomysłów za pomocą sekcji komentarzy oraz do odwiedzenia Herbacianych Podróży na FB.

Komentarze